Witajcie,
dzisiaj mieliśmy przyjemność być na turnieju charytatywnym dla Marcelka, u którego zdiagnozowano m.in. wady genetyczne zespołu duplikacji MECP2, hipoplazja ciała modzelowatego, wrodzoną wadę układu moczowo-płciowego, niedoczynność tarczycy oraz obustronny niedosłuch.
Piotruś dzielnie uzupełniał puszki z datkami dla Marcelka nie zważając na uszczuplenie swojej "świnki",
Na turnieju grali między innymi Piotr Świerczewski,Piotr Reiss,Radosław Majdan ale i Marcin Mroczek jak i dziennikarz z Panoramy Krzysztof Rześniowiecki.
My byliśmy tam przede wszystkim dlatego,ze grali Piłkarze Śląska Wrocław, w których to drużynie mogliśmy zobaczyć Dariusza Sztylkę pierwszego trenera Otusia , który jest dla młodego adepta piłki wzorem i przykładem. Być może za jakiś czas znowu trafimy pod skrzydła Pana Trenera Darka, Grał tez w turnieju Krzysztof Wołczek obecnie prezes akademii Olympic ale też i Remigiusz Jezierski czy Tomek Moskal,z który kiedyś miałem przyjemność grać w jednym klubie (dla wtajemniczonych "Pafawag" ;-)) co do dzisiaj wypominam z wielkim uśmiechem na ustach i radością :-)... nie wspominając o pozostałych.
Więc był to bardzo fajny dzień nie tylko dla Piotrusia ale i dla nas wszystkich :-)
Zbliżają się ferie a to będzie ciężki okres dla nas jako rodziców bo musimy jakoś zapewnić w te dni opiekę naszemu skrzatowi-mamy nadzieję,że jakoś sobie poradzimy.
Dzisiaj Otuś przy rozmowie o chorobie Marcelka wrócił do swojej choroby mówiąc:
"Tatuś ja też ciężko chorowałem na tę białaczkę prawda? Tatuś choroba mnie nigdy nie powstrzyma bym grał w piłkę i był świetnym piłkarzem"..to prorocze słowa ..zobaczycie!!!! :-)
Pozdrawiamy i jesteśmy w kontakcie.
niedziela, 4 stycznia 2015
niedziela, 28 grudnia 2014
święta ,święta i po świętach 28/12/201
Witajcie,
tak szybko i króciutko. Święta nam minęły tak naprawdę jakby to były normalne codzienne dni choć takie po stracie Taty,Męża,Dziadzia,Kolegi, Przyjaciela już nigdy nie będą.
Otuś cały czas wspomina dziadzia i zalewa się łezkami. Mówimy mu,że Bozia bardzo chciał mieć go koło siebie a teraz trzyma tam na górze jakieś dobre , piękne miejsce dla Nas gdzie kiedyś wspólnie zamieszkamy w pięknym domu z wielkim basenem i będziemy tam spędzać dużo czasu zajmując się tylko sobą i niczym innym.
Co do zdrowia to wszystko jest dobrze...Mamusia walczy z chorobą, straciła prawie głos ale synek dzielnie się trzyma. Duża w tym zasługa babci Ali ponieważ Piotruś od dwóch dni jest z babcia w jej mieszkaniu, traktowany jak księciunio gdzie spełniana jest większość jego zachcianek.Sami wiecie Babcia :-)
Teraz trochę przerwy w szkole i treningach więc Otuś będzie te dni spędzała ze swoja najlepszą, najukochańszą i najpiękniejszą Siostrzyczką Darusią , która musi mu też wykazywać wiele cierpliwości bo braciszek z niego charakterny ale i tez w tym wszystkim bardzo kochany.
Ciężko będzie na ferie bo nie udało nam się załapać na półkolonie szkolne(Piotruś chorował i nie złożyliśmy na czas wniosku). Było to fajne rozwiązanie bo koszt półkolonii w szkole to koszt 100zł więc kwota do przeżycia.Jest jeszcze możliwość posłania synka na półkolonie w klubie Olympic ale to koszt już 350zł(tydzień) i zobaczymy jak to wyjdzie finansowo ale trzeba wziąć pod uwagę też inne rozwiązania.
Byc może a raczej na pewno trzeba będzie prosić o pomoc najbliższych ponieważ my z zona w tym czasie będziemy w pracy. Jakoś to będzie.
Więc nie zabierając Wam więcej czasu kończymy powolutku :-)
Teraz za chwilę nowy rok, więc odezwiemy się już po nim opisując w nim zabawę noworoczną a Wam wszystkim życzymy aby ten kolejny rok był lepszy niż
ten poprzedni bo zawsze może być lepiej.
P.S czekamy w nowym roku na spot reklamowy fundacji "na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową", w której ambasadorką jest Pani Martyna Wojciechowska a gdzie występować będzie też nasz świetnie zapowiadający się piłkarz Piotruś Błaszczak dla , którego o czym może jeszcze nie wiecie przykładem do naśladowania na boisku nie jest Massi czy Ronaldo a bardziej Zlatan Ibrahimovic czy Carlos Tevez :-)
pozdrawiamy Błaszczaki
tak szybko i króciutko. Święta nam minęły tak naprawdę jakby to były normalne codzienne dni choć takie po stracie Taty,Męża,Dziadzia,Kolegi, Przyjaciela już nigdy nie będą.
Otuś cały czas wspomina dziadzia i zalewa się łezkami. Mówimy mu,że Bozia bardzo chciał mieć go koło siebie a teraz trzyma tam na górze jakieś dobre , piękne miejsce dla Nas gdzie kiedyś wspólnie zamieszkamy w pięknym domu z wielkim basenem i będziemy tam spędzać dużo czasu zajmując się tylko sobą i niczym innym.
Co do zdrowia to wszystko jest dobrze...Mamusia walczy z chorobą, straciła prawie głos ale synek dzielnie się trzyma. Duża w tym zasługa babci Ali ponieważ Piotruś od dwóch dni jest z babcia w jej mieszkaniu, traktowany jak księciunio gdzie spełniana jest większość jego zachcianek.Sami wiecie Babcia :-)
Teraz trochę przerwy w szkole i treningach więc Otuś będzie te dni spędzała ze swoja najlepszą, najukochańszą i najpiękniejszą Siostrzyczką Darusią , która musi mu też wykazywać wiele cierpliwości bo braciszek z niego charakterny ale i tez w tym wszystkim bardzo kochany.
Ciężko będzie na ferie bo nie udało nam się załapać na półkolonie szkolne(Piotruś chorował i nie złożyliśmy na czas wniosku). Było to fajne rozwiązanie bo koszt półkolonii w szkole to koszt 100zł więc kwota do przeżycia.Jest jeszcze możliwość posłania synka na półkolonie w klubie Olympic ale to koszt już 350zł(tydzień) i zobaczymy jak to wyjdzie finansowo ale trzeba wziąć pod uwagę też inne rozwiązania.
Byc może a raczej na pewno trzeba będzie prosić o pomoc najbliższych ponieważ my z zona w tym czasie będziemy w pracy. Jakoś to będzie.
Więc nie zabierając Wam więcej czasu kończymy powolutku :-)
Teraz za chwilę nowy rok, więc odezwiemy się już po nim opisując w nim zabawę noworoczną a Wam wszystkim życzymy aby ten kolejny rok był lepszy niż
ten poprzedni bo zawsze może być lepiej.
P.S czekamy w nowym roku na spot reklamowy fundacji "na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową", w której ambasadorką jest Pani Martyna Wojciechowska a gdzie występować będzie też nasz świetnie zapowiadający się piłkarz Piotruś Błaszczak dla , którego o czym może jeszcze nie wiecie przykładem do naśladowania na boisku nie jest Massi czy Ronaldo a bardziej Zlatan Ibrahimovic czy Carlos Tevez :-)
pozdrawiamy Błaszczaki
niedziela, 21 grudnia 2014
21/12/2014 ... to nie będą takie święta jak zawsze..już nigdy :-(
Witajcie,
Piotruś po 2 tygodniowej chorobie wyszedł na prostą i zaliczył cały tydzień w szkole oraz treningi w Olympic i Akademii Młodych Orłów (na szczęście już na sali :-) ).
Jeżeli chodzi o kolejna wizytę kontrolną w klinice to zaplanowana jest na 14/01/2015.
Wiemy,że wszystko będzie dobrze natomiast ja jako rodzic już odczuwam ten termin i gdzieś tam zaprząta moja głowę.
Zbliżają się święta a w związku z tym okres radości dla większości z nas. Dla Nas już nigdy nie będą to święta jak te z poprzednich lat ponieważ zabraknie na nich Ś.P. dziadzia Krzysia.
Piotruś ca jakiś czas płacze sam z siebie i mówi,że bardzo tęskni za dziadziem.Ostatnio gdzieś tam na zakupach z Babcia Alinką zapytał ją""Babciu ale Ty nie umrzesz prawda"?.Babcia musiała odwrócić wzrok ponieważ jej twarz zalały łzy..Taki mały Otuś a taki dorosły tak to po dwóch miesiącach przeżywa
Ostatnio ku naszej wielkiej uciesze zostaliśmy zaproszeni na spotkanie pacjentów wyleczonych z choroby nowotworowej.Wspaniale jest zobaczyć rodziców i dzieciaczki, którym się udało ale tez myśli się w takich momentach o tych serduszkach, których na tym spotkaniu zabrakło...dlaczego?.
Największą frajdą jednak ostatnich dni było uczestnictwo w nakręcaniu spotu reklamowego dla fundacji "na ratunek dzieciom z choroba nowotworową", której ambasadorką jest Pani Martyna Wojciechowska. Pani Martyna to wspaniały człowiek, który tak pięknie opowiada o swoich podróżach, przygodach,wzmaganiach z przeciwnościami, które napotkała na swojej drodze podróżnika , sportowca czy też najnormalniejszego człowieka.
Martyna to osoba o wielkim sercu, które w jakiejś części oddaje "naszym dzieciaczkom" i im pomaa.
Samo spotkanie z tak dobrym człowiekiem to nagroda i naładowanie akumulatorów do codziennego zmagania się z codziennością.
Prawdopodobnie już w styczniu rozpocznie się kampania reklamowa i mamy nadzieję,że Otuś będzie przy niej dobrze widoczny:-)...natomiast najważniejsze jest to ,że chciał tam być i uczestniczyć w takim przedsięwzięciu. :-)
Życzymy Wam wszystkim, spokojnych ,zdrowych i wesołych świąt ...pozdr
awiamy
Piotruś po 2 tygodniowej chorobie wyszedł na prostą i zaliczył cały tydzień w szkole oraz treningi w Olympic i Akademii Młodych Orłów (na szczęście już na sali :-) ).
Jeżeli chodzi o kolejna wizytę kontrolną w klinice to zaplanowana jest na 14/01/2015.
Wiemy,że wszystko będzie dobrze natomiast ja jako rodzic już odczuwam ten termin i gdzieś tam zaprząta moja głowę.
Zbliżają się święta a w związku z tym okres radości dla większości z nas. Dla Nas już nigdy nie będą to święta jak te z poprzednich lat ponieważ zabraknie na nich Ś.P. dziadzia Krzysia.
Piotruś ca jakiś czas płacze sam z siebie i mówi,że bardzo tęskni za dziadziem.Ostatnio gdzieś tam na zakupach z Babcia Alinką zapytał ją""Babciu ale Ty nie umrzesz prawda"?.Babcia musiała odwrócić wzrok ponieważ jej twarz zalały łzy..Taki mały Otuś a taki dorosły tak to po dwóch miesiącach przeżywa
Ostatnio ku naszej wielkiej uciesze zostaliśmy zaproszeni na spotkanie pacjentów wyleczonych z choroby nowotworowej.Wspaniale jest zobaczyć rodziców i dzieciaczki, którym się udało ale tez myśli się w takich momentach o tych serduszkach, których na tym spotkaniu zabrakło...dlaczego?.
Największą frajdą jednak ostatnich dni było uczestnictwo w nakręcaniu spotu reklamowego dla fundacji "na ratunek dzieciom z choroba nowotworową", której ambasadorką jest Pani Martyna Wojciechowska. Pani Martyna to wspaniały człowiek, który tak pięknie opowiada o swoich podróżach, przygodach,wzmaganiach z przeciwnościami, które napotkała na swojej drodze podróżnika , sportowca czy też najnormalniejszego człowieka.
Martyna to osoba o wielkim sercu, które w jakiejś części oddaje "naszym dzieciaczkom" i im pomaa.
Samo spotkanie z tak dobrym człowiekiem to nagroda i naładowanie akumulatorów do codziennego zmagania się z codziennością.
Prawdopodobnie już w styczniu rozpocznie się kampania reklamowa i mamy nadzieję,że Otuś będzie przy niej dobrze widoczny:-)...natomiast najważniejsze jest to ,że chciał tam być i uczestniczyć w takim przedsięwzięciu. :-)
Życzymy Wam wszystkim, spokojnych ,zdrowych i wesołych świąt ...pozdr
awiamy
niedziela, 7 grudnia 2014
07/12/2014 Mikołaj , prezenty, smutek ,łzy bo jest infekcja
Witajcie,
zaczynając od stanu zdrowia Piotrusia niestety przesilenie jesienno - zimowe źle na niego wpływa i jest choróbsko, z którym walczymy od tygodnia a przyjdzie nam jeszcze i powalczyć w przyszłym tygodniu.
W zeszły tygodniu było podejrzenie Anginy i pod tym kontem Otuś był leczony.Kiedy wszystko zmierzało ku dobremu , dzisiaj rano nasz synek wstał z temperaturą 38 stopni, kaszlem , katarem i najgorsze z dużym bólem ucha, który powodował płacz u dziecka i jego niepokój.
Niezwłocznie wezwaliśmy do domu lekarz, który przepisał antybiotyk i nakazał pozostanie pod kołdrą.
Jestem zmuszony kolejny tydzień pozostać z synkiem na zwolnieniu lekarskim ale nie ma innej możliwości bo jego zdrowie jest najważniejsze i jest to jak wiem dla wszystkich oczywista oczywistość.
Smutno jest tym bardziej i nie możemy się z tym pogodzić,ze kolejny raz coś wspaniałego przejdzie koło nosa Otusiowi. Dzisiaj miał być wspaniały dzień i kontynuacja wczorajszego bo Olympic Wrocław właśnie dzisiaj przygotował dla dzieciaków imprezę Mikołajkową powiązaną z turniejem.
Tydzień temu dostaliśmy
zaproszenie z fundacji na sens filmowy i tez nie moglismy w nim uczestniczyć :-(
Nie potrafię opisać jak Otuś to przeżywa ,że dzisiaj tam go nie może być i zadaje tylko pytania: "dlaczego znowu mnie to spotkało"?...smutno nam bardzo.
Najważniejsze aby szybko wyzdrowiał a jak już będzie dużym facetem grającym w jakimś klasowym zespole :PSG(bo tutaj gra nasz idol piłkarski (Ibrakadabra),Barca, Real nie zapominając o Śląsku :-) przypomni sobie te chwile i pomyśli:"kiedyś płakałem jak byłem brzdącem,że nie mogę grać przez chorobę w turnieju wewnętrznym a teraz się śmieję bo gram z najlepszymi albo inaczej ..oni grają ze mną na boiskach świata he,he :-)
Musimy się koniecznie do soboty wyleczyć ponieważ Piotruś dostał zaproszenie z Kliniki i fundacji :na ratunek dzieciom z choroba nowotworową" na coroczne spotkanie osób wyleczonych z choroby nowotworowej..dla nas cuda się zdarzają bo mamy zdrowe, wspaniałe dziecko. Natomiast cały czas jesteśmy pod opieką Kliniki i musimy się średnio co pół roku pojawiać na konsultacjach i sprawdzać stan zdrowia naszego mistrza.
Więc sami widzicie,że u nas nie może być spokojnie i normalnie tylko zawsze coś. Nie ukrywam,że do takiego trybu życia trzeba mieć ogromne wsparcie bliskich , tych dalszych każdego kto potrafi to zrozumieć a z tym jest różnie ale ja to rozumiem bo kto nie doświadczył ten nie wie i chciałby aby nikt nigdy nie musiał tego doświadczać.
Kończąc optymistycznie i tak koniec , końców musi być dobrze :-)
pozdrawiam Błaszczaki
zaczynając od stanu zdrowia Piotrusia niestety przesilenie jesienno - zimowe źle na niego wpływa i jest choróbsko, z którym walczymy od tygodnia a przyjdzie nam jeszcze i powalczyć w przyszłym tygodniu.
W zeszły tygodniu było podejrzenie Anginy i pod tym kontem Otuś był leczony.Kiedy wszystko zmierzało ku dobremu , dzisiaj rano nasz synek wstał z temperaturą 38 stopni, kaszlem , katarem i najgorsze z dużym bólem ucha, który powodował płacz u dziecka i jego niepokój.
Niezwłocznie wezwaliśmy do domu lekarz, który przepisał antybiotyk i nakazał pozostanie pod kołdrą.
Jestem zmuszony kolejny tydzień pozostać z synkiem na zwolnieniu lekarskim ale nie ma innej możliwości bo jego zdrowie jest najważniejsze i jest to jak wiem dla wszystkich oczywista oczywistość.
Smutno jest tym bardziej i nie możemy się z tym pogodzić,ze kolejny raz coś wspaniałego przejdzie koło nosa Otusiowi. Dzisiaj miał być wspaniały dzień i kontynuacja wczorajszego bo Olympic Wrocław właśnie dzisiaj przygotował dla dzieciaków imprezę Mikołajkową powiązaną z turniejem.
Tydzień temu dostaliśmy
zaproszenie z fundacji na sens filmowy i tez nie moglismy w nim uczestniczyć :-(
Nie potrafię opisać jak Otuś to przeżywa ,że dzisiaj tam go nie może być i zadaje tylko pytania: "dlaczego znowu mnie to spotkało"?...smutno nam bardzo.
Najważniejsze aby szybko wyzdrowiał a jak już będzie dużym facetem grającym w jakimś klasowym zespole :PSG(bo tutaj gra nasz idol piłkarski (Ibrakadabra),Barca, Real nie zapominając o Śląsku :-) przypomni sobie te chwile i pomyśli:"kiedyś płakałem jak byłem brzdącem,że nie mogę grać przez chorobę w turnieju wewnętrznym a teraz się śmieję bo gram z najlepszymi albo inaczej ..oni grają ze mną na boiskach świata he,he :-)
Musimy się koniecznie do soboty wyleczyć ponieważ Piotruś dostał zaproszenie z Kliniki i fundacji :na ratunek dzieciom z choroba nowotworową" na coroczne spotkanie osób wyleczonych z choroby nowotworowej..dla nas cuda się zdarzają bo mamy zdrowe, wspaniałe dziecko. Natomiast cały czas jesteśmy pod opieką Kliniki i musimy się średnio co pół roku pojawiać na konsultacjach i sprawdzać stan zdrowia naszego mistrza.
Więc sami widzicie,że u nas nie może być spokojnie i normalnie tylko zawsze coś. Nie ukrywam,że do takiego trybu życia trzeba mieć ogromne wsparcie bliskich , tych dalszych każdego kto potrafi to zrozumieć a z tym jest różnie ale ja to rozumiem bo kto nie doświadczył ten nie wie i chciałby aby nikt nigdy nie musiał tego doświadczać.
Kończąc optymistycznie i tak koniec , końców musi być dobrze :-)
pozdrawiam Błaszczaki
czwartek, 20 listopada 2014
Otuś czeka na wyniki.. :-).
Witajcie,
tak szybko. Otuś jak już wiecie zmaga się z tajemniczą wysypką. Nikt jeszcze nie podał dokładnej diagnozy i jej przyczyny. Byliśmy u Pani Alergolog, która zaleciła zrobienie testów z krwi.
Wczoraj została pobrana krew żylna .Otinio uronił trochę łez ale i tak był dzielny.
Mogliśmy zrobić te testy dzięki pomocy rodziców bo koszt takiego badania to 400zł .
Więc bardzo dziękuję ... czekamy na wyniki do poniedziałku.
Jeszcze jedno zdanie z życia wzięte.
Są dni,że wszystko przerasta. Otus jakieś trzy, cztery dni temu wieczorem tak się zwraca do Mamusi: To prawda,że ja miałem białaczkę. Mamusia wydukala tylko: tak,Otuś: a to bardzo ciężka choroba prawda?Mamusia:tak syneczku i gdzieś tam z boku tak aby syn nie widział łzy. Łzy smutku,łzy przejęcia
,strachu i gdzieś tam na końcu szczęścia.
do usłyszenia niebawem
tak szybko. Otuś jak już wiecie zmaga się z tajemniczą wysypką. Nikt jeszcze nie podał dokładnej diagnozy i jej przyczyny. Byliśmy u Pani Alergolog, która zaleciła zrobienie testów z krwi.
Wczoraj została pobrana krew żylna .Otinio uronił trochę łez ale i tak był dzielny.
Mogliśmy zrobić te testy dzięki pomocy rodziców bo koszt takiego badania to 400zł .
Więc bardzo dziękuję ... czekamy na wyniki do poniedziałku.
Jeszcze jedno zdanie z życia wzięte.
Są dni,że wszystko przerasta. Otus jakieś trzy, cztery dni temu wieczorem tak się zwraca do Mamusi: To prawda,że ja miałem białaczkę. Mamusia wydukala tylko: tak,Otuś: a to bardzo ciężka choroba prawda?Mamusia:tak syneczku i gdzieś tam z boku tak aby syn nie widział łzy. Łzy smutku,łzy przejęcia
,strachu i gdzieś tam na końcu szczęścia.
do usłyszenia niebawem
niedziela, 16 listopada 2014
Otuś...działa charytatywnie i walczy na turnieju Olympic,zmaga się z zagadkową wysypką ... MISTRZ !!! 16/11/2014
Witajcie,
najpierw o zdrowiu Otunia.
Od jakiegoś czasu zmagamy się z zagadkową wysypka, z która nie możemy sobie poradzić. Strasznie dokucza ponieważ niesowicie swędzi i Piotruś już ma ciałko poranione od drapania.
Pani Doktor dermatolog , która nas prowadzi tez już nie ma pomysłu i kieruje nas na testy alergiczne, które już były robione w grudniu zeszłego roku i nic nie wykazały.
Sami nie wiemy co robić bo na testy trzeba jeszcze trochę czekać a chcemy jak najszybciej pomóc Piotrusiowi bo bardzo cierpi i go to denerwuje.
11/11/2014 odbyła się podczas koncertu Perfect i Ira z okazji niepodległości w hali stulecia akcja rejestrowania potencjalnych dawców szpiku.
Zakończyła się wielkim sukcesem bo w przeciągu zaledwie 4/ 5godzin
zostało zarejestrowanych 185 osób. Swój wielki udział w tej akcji miał też i Otuś, który dzielnie zapraszał ludzi do rejestrowania. Był maskotką akcji.
W pewnym momencie chciałem nawet wyłączyć Otusiowi "bateryjki" bo wszędzie było go pełno i nie można było za nim nadążyć.
Należą mu się wielki pochwały jak wszystkim, którzy brali udział w tej szczytnej akcji. Byli tam z nami nasi przyjaciela, których nie będę wymieniał z imienia i nazwiska bo nie chciałbym nikogo pominąć ale należy nadmienić ,że byli wśród nich Mamusia Anetka, babcia Basia i siostrzyczka Darusia...wielkie dzięki raz jeszcze dla Was wszystkich :-)
No i przyszła pora na pochwalenie się wynikami sportowymi naszego mistrza. Dzisiaj tj 16/11/2014 w miejscowości św.Katarzyna miał miejsce wewnętrzy turniej Olympic chłopaków z rocznika 2008.
Startowało pięć zespołów z różnych lokalizacji naszego klubu.
Nie była prowadzona klasyfikacja ponieważ nie to dzisiaj było najważniejsze. Najważniejsza była zabawa i to, że każdy mógł poczuć się zwycięzcą aczkolwiek ktoś mecze musiał przegrać i tutaj też zawitała gorycz porażki(taki jest sport). Nieskromnie jednak powiem, ze Otinio należał do wyróżniających się zawodników ponieważ nie każdy strzela hat-trica w meczu ..on to potrafi i to zrobił a i w innych meczach też pojawiły się bramki!!! Moja duma była tak wielka. Nie ukrywam ,że pojawiły się u mnie łzy szczęścia... takie schowane dla samego siebie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ogląda się zmagania chłopca, który tak wiele przeszedł, tak dzielnie walczył a teraz będzie walczył ale na arenach sportowych .. czuję, że tak będzie i sport a szczególnie piłka nożna będzie jego receptą i zamiłowaniem na całe długie życie, najpierw jako zawodnika a potem być może jako trenera. Co by jednak nie wybrał i jak pokierował swoim zżyciem zawsze będziemy go wspierać i szanować jego decyzję :-). Tak bardzo chciałbym móc dać mu możliwość dobrego go prowadzenia przez jego lata młodzieńcze czyli po szkole dopilnowania w lekcjach, zawiezienia na czas na każdy trening ale nie zawsze to staje się możliwe. Wiem jednak, ze mamy wokół siebie wiele pomocnych , przyjaznych, osób jak i kochającą rodzinę na których możemy liczyć czyli : babcie: Ala i Basia, Dziadzio Henio, Ciocia Aga i Siostrzyczka Darusia :-) bez której nie udałoby się nam normalnie funkcjonować logistycznie, odbieranie Otusia ze szkoły i wożenie na treningi bez niej byłoby bardzo trudne, a czasem niemożliwe i dużo Piotrusiowi by umykało bo nie miałby kto go zabrać wcześniej do domu ze świetlicy, nie mógłby uczęszczać na treningi z taka intensywnością jak byśmy tego chcieli i wiele, wiele innych rzeczy, który powinny być zapewnione takiemu brzdącowi na tym etapie rozwoju.
Jest jeszcze jedna osoba, o której chciałbym wspomnieć. Piotruś ma w klasie przyjaciela Kubę, z którym chodzi do jednej klasy, siedzą w jednej ławce i razem chodzą na treningi. Mamusią Kuby jest Marta, która również często odbiera nam Piotrusia ze szkoły kiedy my jesteśmy w pracy do późnych godzin, a Darusia na uczelni. Zabiera go potem do siebie do domu i tam czekają na nasze przybycie. Dziękujemy Marcie bo bez niej byłoby bardzo ciężko ... wielki dzięki dla Ciebie Martula.
dzisiaj na tyle pozdrawiamy :-)
najpierw o zdrowiu Otunia.
Od jakiegoś czasu zmagamy się z zagadkową wysypka, z która nie możemy sobie poradzić. Strasznie dokucza ponieważ niesowicie swędzi i Piotruś już ma ciałko poranione od drapania.
Pani Doktor dermatolog , która nas prowadzi tez już nie ma pomysłu i kieruje nas na testy alergiczne, które już były robione w grudniu zeszłego roku i nic nie wykazały.
Sami nie wiemy co robić bo na testy trzeba jeszcze trochę czekać a chcemy jak najszybciej pomóc Piotrusiowi bo bardzo cierpi i go to denerwuje.
11/11/2014 odbyła się podczas koncertu Perfect i Ira z okazji niepodległości w hali stulecia akcja rejestrowania potencjalnych dawców szpiku.
Zakończyła się wielkim sukcesem bo w przeciągu zaledwie 4/ 5godzin
zostało zarejestrowanych 185 osób. Swój wielki udział w tej akcji miał też i Otuś, który dzielnie zapraszał ludzi do rejestrowania. Był maskotką akcji.
W pewnym momencie chciałem nawet wyłączyć Otusiowi "bateryjki" bo wszędzie było go pełno i nie można było za nim nadążyć.
Należą mu się wielki pochwały jak wszystkim, którzy brali udział w tej szczytnej akcji. Byli tam z nami nasi przyjaciela, których nie będę wymieniał z imienia i nazwiska bo nie chciałbym nikogo pominąć ale należy nadmienić ,że byli wśród nich Mamusia Anetka, babcia Basia i siostrzyczka Darusia...wielkie dzięki raz jeszcze dla Was wszystkich :-)
No i przyszła pora na pochwalenie się wynikami sportowymi naszego mistrza. Dzisiaj tj 16/11/2014 w miejscowości św.Katarzyna miał miejsce wewnętrzy turniej Olympic chłopaków z rocznika 2008.
Startowało pięć zespołów z różnych lokalizacji naszego klubu.
Nie była prowadzona klasyfikacja ponieważ nie to dzisiaj było najważniejsze. Najważniejsza była zabawa i to, że każdy mógł poczuć się zwycięzcą aczkolwiek ktoś mecze musiał przegrać i tutaj też zawitała gorycz porażki(taki jest sport). Nieskromnie jednak powiem, ze Otinio należał do wyróżniających się zawodników ponieważ nie każdy strzela hat-trica w meczu ..on to potrafi i to zrobił a i w innych meczach też pojawiły się bramki!!! Moja duma była tak wielka. Nie ukrywam ,że pojawiły się u mnie łzy szczęścia... takie schowane dla samego siebie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ogląda się zmagania chłopca, który tak wiele przeszedł, tak dzielnie walczył a teraz będzie walczył ale na arenach sportowych .. czuję, że tak będzie i sport a szczególnie piłka nożna będzie jego receptą i zamiłowaniem na całe długie życie, najpierw jako zawodnika a potem być może jako trenera. Co by jednak nie wybrał i jak pokierował swoim zżyciem zawsze będziemy go wspierać i szanować jego decyzję :-). Tak bardzo chciałbym móc dać mu możliwość dobrego go prowadzenia przez jego lata młodzieńcze czyli po szkole dopilnowania w lekcjach, zawiezienia na czas na każdy trening ale nie zawsze to staje się możliwe. Wiem jednak, ze mamy wokół siebie wiele pomocnych , przyjaznych, osób jak i kochającą rodzinę na których możemy liczyć czyli : babcie: Ala i Basia, Dziadzio Henio, Ciocia Aga i Siostrzyczka Darusia :-) bez której nie udałoby się nam normalnie funkcjonować logistycznie, odbieranie Otusia ze szkoły i wożenie na treningi bez niej byłoby bardzo trudne, a czasem niemożliwe i dużo Piotrusiowi by umykało bo nie miałby kto go zabrać wcześniej do domu ze świetlicy, nie mógłby uczęszczać na treningi z taka intensywnością jak byśmy tego chcieli i wiele, wiele innych rzeczy, który powinny być zapewnione takiemu brzdącowi na tym etapie rozwoju.
Jest jeszcze jedna osoba, o której chciałbym wspomnieć. Piotruś ma w klasie przyjaciela Kubę, z którym chodzi do jednej klasy, siedzą w jednej ławce i razem chodzą na treningi. Mamusią Kuby jest Marta, która również często odbiera nam Piotrusia ze szkoły kiedy my jesteśmy w pracy do późnych godzin, a Darusia na uczelni. Zabiera go potem do siebie do domu i tam czekają na nasze przybycie. Dziękujemy Marcie bo bez niej byłoby bardzo ciężko ... wielki dzięki dla Ciebie Martula.
dzisiaj na tyle pozdrawiamy :-)
poniedziałek, 10 listopada 2014
10/11/2014..wspaniali ludzie..tak oni jeszcze są :-)
Witajcie,
w dzisiejszym odcinku bloga na jego początku informuję, ze pomimo wahania temperatur i już bardzo zimnych wieczorów oraz poranków Otuś odpukać znajduje się w dobrej formie.
Na szczęście w Olympic-ku przenieśliśmy się na salę natomiast w Akademii Młodych Orłów o sali nic na tę chwilę nic nie słychać i to nieco martwi :-(
Teraz trochę z "niesamowitych opowieści" a mianowicie.
mieliśmy przyjemność spędzić piękny weekend w pałacu Wiechlice http://www.palacwiechlice.pl/ .
Stało się tak ponieważ właściciel Pałacu Pan Zbigniew Czmuda ufundował Otusiowi wraz z Mamą i Tatą tak wspaniała niespodziankę.
Pan Zbigniew okazał się wspaniałym mężczyzną o ciepłym uśmiechu, dobrych oczach i wielkim sercu. Spędziliśmy piękne chwile w bardzo malowniczym otoczeniu. Sama posiadłość jest piękna, wiele zieleni, niesamowita czystość i poczucie wszechogarniającego spokoju a to wszystko dzięki właścicielowi , który jest z gośćmi, dba o nich jak o najbliższą rodzinę(to dlatego czuć w tym miejscu wewnętrzny spokój i ciepło). Zauważyliśmy dbałość o każdy szczegół co nie zdarza się często.
Ekipa hotelowa i obsługa na najwyższym poziomie. Zawsze uśmiechnięci, pomocni i pogodni...gratulacje :-)
Piotruś dzięki Panu Zbigniewowi miał możliwość koszenia trawy na specjalistycznej kosiarce, która wyglądała jak mały traktorek.
Mógł spędzać godziny na hotelowym basenie i grać w piłkę na wcześniej skoszonej i wspaniale przygotowanej murawie :-)
Niesamowite jest widzieć jak dziecko jest tak szczęśliwe.
Ciężko było wytłumaczyć Piotrusiowi, że już trzeba wyjeżdżać bo od razu podło pytanie kiedy znowu tu wrócimy:) Zapewniliśmy, że to na pewno nie był ostatni nasz tam pobyt :-)
Jeszcze raz pragniemy podziękować z całego serca Panu Zbigniewowi i całej ekipie Pałacu w Wiechlicach.
Na razie to tyle i trzeba wierzyć w dobro i dobrych ludzi :-)
Jutro idziemy na akcję i będziemy namawiać w hali stulecia podczas koncertu Ira i Perfect ludzi do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku :-) Otuś też tam będzie :-)
w dzisiejszym odcinku bloga na jego początku informuję, ze pomimo wahania temperatur i już bardzo zimnych wieczorów oraz poranków Otuś odpukać znajduje się w dobrej formie.
Na szczęście w Olympic-ku przenieśliśmy się na salę natomiast w Akademii Młodych Orłów o sali nic na tę chwilę nic nie słychać i to nieco martwi :-(
Teraz trochę z "niesamowitych opowieści" a mianowicie.
mieliśmy przyjemność spędzić piękny weekend w pałacu Wiechlice http://www.palacwiechlice.pl/ .
Stało się tak ponieważ właściciel Pałacu Pan Zbigniew Czmuda ufundował Otusiowi wraz z Mamą i Tatą tak wspaniała niespodziankę.
Pan Zbigniew okazał się wspaniałym mężczyzną o ciepłym uśmiechu, dobrych oczach i wielkim sercu. Spędziliśmy piękne chwile w bardzo malowniczym otoczeniu. Sama posiadłość jest piękna, wiele zieleni, niesamowita czystość i poczucie wszechogarniającego spokoju a to wszystko dzięki właścicielowi , który jest z gośćmi, dba o nich jak o najbliższą rodzinę(to dlatego czuć w tym miejscu wewnętrzny spokój i ciepło). Zauważyliśmy dbałość o każdy szczegół co nie zdarza się często.
Ekipa hotelowa i obsługa na najwyższym poziomie. Zawsze uśmiechnięci, pomocni i pogodni...gratulacje :-)
Piotruś dzięki Panu Zbigniewowi miał możliwość koszenia trawy na specjalistycznej kosiarce, która wyglądała jak mały traktorek.
Mógł spędzać godziny na hotelowym basenie i grać w piłkę na wcześniej skoszonej i wspaniale przygotowanej murawie :-)
Niesamowite jest widzieć jak dziecko jest tak szczęśliwe.
Ciężko było wytłumaczyć Piotrusiowi, że już trzeba wyjeżdżać bo od razu podło pytanie kiedy znowu tu wrócimy:) Zapewniliśmy, że to na pewno nie był ostatni nasz tam pobyt :-)
Jeszcze raz pragniemy podziękować z całego serca Panu Zbigniewowi i całej ekipie Pałacu w Wiechlicach.
Na razie to tyle i trzeba wierzyć w dobro i dobrych ludzi :-)
Jutro idziemy na akcję i będziemy namawiać w hali stulecia podczas koncertu Ira i Perfect ludzi do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku :-) Otuś też tam będzie :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







