... sporo sie w tym czasie wydarzyło....
Niestety Otuś nie dał zmienić mamie opatrunku... wieć musiała to zrobić Pani Pielęgniarka i mimo, ze zrobiła to szybko, delikatnie i fachowo nie obyło się bez płaczu i krzyków...:(
Sobota 22.01.2011 to wielki dzień dla Otusia... skończył 3 latka i jak twierdzi "jest już dużym chłopaczkiem" Niestety ten dzień nie zaczął się szczęśliwie. Rano Darusia obudziła się z bólem gardła, szybko pojechaliśmy do lekarza i mimo, ze to niegroźna infekcja stanowiła dla Otusia zagrożenie wiec Darusia musiała pojechac do babci... Oboje płakali bo chcieli ten wyjątkowy dzień spędzić razem... ale cóż... zdrowie zarówno Darusi jak i Otusia jest najważniejsze...
Następnego dnia przed wieczorem Otuś zagorączkował i musielismy jechać do kliniki. Darusia bardzo martwiła się, ze to przez jej gardło... ale gorączce towarzyszyło rozwolnienie więc to bardzo mało prawdopodobne. Wyniki Otusia były bardzo dobre wiec Pani Doktor podejrzewała, ze wszystko miało podłoże emocjonalne więc puściła nas do domku z zaleceniem dokładnego obserwowania Otusia. Niestety w nocy temperatura wróciła i od poniedziałku rozpoczęliśmy leczenie antybiotykiem, 3 dni jeździlismy na antybiotyk podawany dożylnie, a od czwartku przechodzimy na doustny. W związku z tym kolejny cykt mtx przesunął się o tydzień. Do kliniki wracamy we wtorek 1 lutego...
Kochani...
codziennie spotykamy się z Waszymi Wielkimi Sercami za co gorąco dziękujemy. Otrzymaliśmy niesamowitą propozycję od Kolegi ze studiów i biura rachunkowego "ABAK", że jeżeli ktoś zechce przekazać 1% swojecho podatku naszemu Otusiowi będzie miał rozliczony PIT za darmo. Zatem jezeli ktoś będzie chciał to zapraszamy serdecznie...
Chęć takiego rozliczenia można zgłosić:
tel 507 938 220
mail: pomoc@biuroabak.com
"Procent dla Piotrusia"
a może ktoś potrzebuje stałych usług biura rachunkowego...
http://www.biuroabak.com/
Info o tym jest również zamieszczone na Dolnośląskim Forum Paintballowym
http://forum.goodpaint.pl/index.php/topic,2132.msg47398.html#msg47398
Tomku, Agnieszko, w imieniu swoim i naszego Synka przesyłamy ukłony i serdeczne podziękowania za tę akcję i Wasze Wielkie Serca
środa, 26 stycznia 2011
poniedziałek, 17 stycznia 2011
28.12.2009 - 17.01.2010
Zaraz po świętach, we wtorek 28 grudnia pojechaliśmy do kliniki na kolejny cykl chemii (mtx) rozpoczynający sie punkcją. Otuś jak zwykle był dzielny i mimo, że praktycznie przez 3 doby podpięty był do kroplówki co dla niego oznaczało, że przez ten czas musi leżeć w łóżku. Podczas jednej z wizyt Pani Doktor powiedziała, że Otuś znów ma podwyższoną (7%) ilość blastów czyli tych złych komórek nowotworowych. Nie musiało to oznaczać od razu wznowy, jednak przez kolejne tygodnie żyliśmy w ogromnym stresie, wierząc jednocześnie bardzo mocno, że wszystko będzie dobrze. Sytuacja miała się wyjaśnić przy okazji punkcji poprzedzającej kolejny cykl mtx, która odbyła się 15.01.2010. Nieprzespane noce i mnóstwo stresu okazały sie zbędne bo poziom blastów spadł poniżej 5% i wszystko wróciło do normy. Wszyscy byliśmy szczęśliwi i odetchnęliśmy z ulga:). Trzeba to jednak bardzo kontrolować, dlatego przed rozpoczęciem kolejnego protokołu Otuś będzie miał kontrloną punkcję, aby sprawdzić poziom blastów. Ale oczywiście i tym razem wszystko będzie ok!!!
Kolejne 3 doby w łóżku Otuś zniósł równie dzielnie co poprzednie. Jesteśmy z niego bardzo dumni. Najbardziej jednak tesknił za siostrzyczką, po którą pojechaliśmy wracając z kliniki do domku. Otuś tak sie cieszył, że nie odstępował jej na krok...:)
Na kolejny cykl jedziemy znów 25.01.2010 we wtorek, ale wcześniej w piątek musimy sie zgłosić na płukanie broviaka i badania kontrolne. Zmianę opatrunku spróbujemy przeprowadzić w domku. Taką mamy umowę z Otusiem, że jak mama będzie zmieniać opatrunek to nie będzie płakał:) Mam nadzieję, że tak właśnie będzie co pozwoli zaoszczędzić mu sporą dawkę niepotrzebnego stresu.
pozdrawiamy noworocznie:)
Kolejne 3 doby w łóżku Otuś zniósł równie dzielnie co poprzednie. Jesteśmy z niego bardzo dumni. Najbardziej jednak tesknił za siostrzyczką, po którą pojechaliśmy wracając z kliniki do domku. Otuś tak sie cieszył, że nie odstępował jej na krok...:)
Na kolejny cykl jedziemy znów 25.01.2010 we wtorek, ale wcześniej w piątek musimy sie zgłosić na płukanie broviaka i badania kontrolne. Zmianę opatrunku spróbujemy przeprowadzić w domku. Taką mamy umowę z Otusiem, że jak mama będzie zmieniać opatrunek to nie będzie płakał:) Mam nadzieję, że tak właśnie będzie co pozwoli zaoszczędzić mu sporą dawkę niepotrzebnego stresu.
pozdrawiamy noworocznie:)
piątek, 24 grudnia 2010
święta, święta, święta...
...spędzamy je w domku, w miłej rodzinnej atmosferze:) Otuś jest bardzo szczęśliwy...
Korzystając z takiej możliwości życzymy wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze z okazji świąt i zbliżającego się Nowego Roku.
Pragniemy również podziękować Wam za wszelkie dobro jakie nam okazujecie... Dziękujemy lekarzom i pielęgniarkom z Kliniki, naszym Kochanym Rodzicom, naszemu pracodawcy, przełożonym oraz wszystkim lukasowiczom, gronu pedagogicznemu, rodzicom i kochanym dzieciaczkom ze SP 85, naszej cudownej Darusi oraz fantastycznej młodzieży z Gimnazjum nr1, przyjaciołom z klubu szermierczego Warta Poznań oraz Kolejarza Wrocław, a także szermierzom z całej Polski. Wielkie ukłony w stronę Grzesia dzięki, któremu ta strona istnieje!! Dziękujemy również wszystkim kolegom i koleżankom, znajomym i nieznajomym, wszystkim o wielkich sercach, których nie jesteśmy w stanie wymienić z nazwiska bo jest Was tak wiele...
Jeszcze raz dziękujemy...
Korzystając z takiej możliwości życzymy wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze z okazji świąt i zbliżającego się Nowego Roku.
Pragniemy również podziękować Wam za wszelkie dobro jakie nam okazujecie... Dziękujemy lekarzom i pielęgniarkom z Kliniki, naszym Kochanym Rodzicom, naszemu pracodawcy, przełożonym oraz wszystkim lukasowiczom, gronu pedagogicznemu, rodzicom i kochanym dzieciaczkom ze SP 85, naszej cudownej Darusi oraz fantastycznej młodzieży z Gimnazjum nr1, przyjaciołom z klubu szermierczego Warta Poznań oraz Kolejarza Wrocław, a także szermierzom z całej Polski. Wielkie ukłony w stronę Grzesia dzięki, któremu ta strona istnieje!! Dziękujemy również wszystkim kolegom i koleżankom, znajomym i nieznajomym, wszystkim o wielkich sercach, których nie jesteśmy w stanie wymienić z nazwiska bo jest Was tak wiele...
Jeszcze raz dziękujemy...
środa, 22 grudnia 2010
4 grudzień – 19 grudzień
Przerwa między protokołami. Jesteśmy w domku. Tylko raz w tygodniu przyjeżdżamy na badania kontrolne, płukanie broviaka i zmianę opatrunku. Udało się uprosić Panią doktor, żeby przesunęła rozpoczęcie kolejnego etapu leczenia o 3 dni dzięki czemu święta spędzimy w domku. Na szczęście była taka możliwość bo inaczej cały świąteczny weekend musielibyśmy spędzić w klinice…
23 październik – 3 grudzień
Nie ma jak w domku… Otuś coraz częściej się uśmiecha, poprawia się apetyt, widać, ze pobyt w domku mu służy. Jeździmy na badania kontrolne i chemię niemal codziennie, nadal każdej wizycie towarzyszy płacz. Musieliśmy na tydzień przerwać chemię z powodu podwyższonych enzymów wątrobowych, wznowiliśmy chemię tylko na chwilkę bo zaraz pojawiła się gorączka i musieliśmy wrócić na tydzień do szpitala. I tu nastąpił ogromny przełom… Otuś nawiązał nić przyjaźni z lekarzami i pielęgniarkami, z uśmiechem daje się badać i przyjmuje wszystkie leki ale zmiany opatrunku nadal nie cierpi. Po antybiotyku, podaniu płytek i krwi wyniki na tyle się poprawiły, ze mogliśmy wrócić do chemii i do domku i znów jeździliśmy codziennie do kliniki na oddział dzienny. Ostatnią chemię z pierwszego etapu leczenia też musieliśmy przesunąć o kilka dni z powodu podwyższonych enzymów wątrobowych, ale w końcu się udało i 3 grudnia zamknęliśmy I protokół leczenia.:)
16 wrzesień - 22 październik
Diagnoza… strach, łzy, rozpacz, przerażenie… 6 tygodni w szpitalu. Otuś znosił bardzo źle wszystkie badania, każda wizyta lekarza czy pielęgniarki okupiona była płaczem… Apetyt poprawił się po sterydach tylko na chwilę, później bóle szczęki po chemii spowodowały, że przez tydzień Piotruś nic nie jadł, nie mówił, nie uśmiechał się natomiast jego nerwowość i rozdrażnienie sięgnęły zenitu. Najważniejsze jednak było to, że Otuś dobrze zareagował na leczenie i uzyskaliśmy remisję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




