Witajcie,
najpierw o zdrowiu Otunia.
Od jakiegoś czasu zmagamy się z zagadkową wysypka, z która nie możemy sobie poradzić. Strasznie dokucza ponieważ niesowicie swędzi i Piotruś już ma ciałko poranione od drapania.
Pani Doktor dermatolog , która nas prowadzi tez już nie ma pomysłu i kieruje nas na testy alergiczne, które już były robione w grudniu zeszłego roku i nic nie wykazały.
Sami nie wiemy co robić bo na testy trzeba jeszcze trochę czekać a chcemy jak najszybciej pomóc Piotrusiowi bo bardzo cierpi i go to denerwuje.
11/11/2014 odbyła się podczas koncertu Perfect i Ira z okazji niepodległości w hali stulecia akcja rejestrowania potencjalnych dawców szpiku.
Zakończyła się wielkim sukcesem bo w przeciągu zaledwie 4/ 5godzin
zostało zarejestrowanych 185 osób. Swój wielki udział w tej akcji miał też i Otuś, który dzielnie zapraszał ludzi do rejestrowania. Był maskotką akcji.
W pewnym momencie chciałem nawet wyłączyć Otusiowi "bateryjki" bo wszędzie było go pełno i nie można było za nim nadążyć.
Należą mu się wielki pochwały jak wszystkim, którzy brali udział w tej szczytnej akcji. Byli tam z nami nasi przyjaciela, których nie będę wymieniał z imienia i nazwiska bo nie chciałbym nikogo pominąć ale należy nadmienić ,że byli wśród nich Mamusia Anetka, babcia Basia i siostrzyczka Darusia...wielkie dzięki raz jeszcze dla Was wszystkich :-)
No i przyszła pora na pochwalenie się wynikami sportowymi naszego mistrza. Dzisiaj tj 16/11/2014 w miejscowości św.Katarzyna miał miejsce wewnętrzy turniej Olympic chłopaków z rocznika 2008.
Startowało pięć zespołów z różnych lokalizacji naszego klubu.
Nie była prowadzona klasyfikacja ponieważ nie to dzisiaj było najważniejsze. Najważniejsza była zabawa i to, że każdy mógł poczuć się zwycięzcą aczkolwiek ktoś mecze musiał przegrać i tutaj też zawitała gorycz porażki(taki jest sport). Nieskromnie jednak powiem, ze Otinio należał do wyróżniających się zawodników ponieważ nie każdy strzela hat-trica w meczu ..on to potrafi i to zrobił a i w innych meczach też pojawiły się bramki!!! Moja duma była tak wielka. Nie ukrywam ,że pojawiły się u mnie łzy szczęścia... takie schowane dla samego siebie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ogląda się zmagania chłopca, który tak wiele przeszedł, tak dzielnie walczył a teraz będzie walczył ale na arenach sportowych .. czuję, że tak będzie i sport a szczególnie piłka nożna będzie jego receptą i zamiłowaniem na całe długie życie, najpierw jako zawodnika a potem być może jako trenera. Co by jednak nie wybrał i jak pokierował swoim zżyciem zawsze będziemy go wspierać i szanować jego decyzję :-). Tak bardzo chciałbym móc dać mu możliwość dobrego go prowadzenia przez jego lata młodzieńcze czyli po szkole dopilnowania w lekcjach, zawiezienia na czas na każdy trening ale nie zawsze to staje się możliwe. Wiem jednak, ze mamy wokół siebie wiele pomocnych , przyjaznych, osób jak i kochającą rodzinę na których możemy liczyć czyli : babcie: Ala i Basia, Dziadzio Henio, Ciocia Aga i Siostrzyczka Darusia :-) bez której nie udałoby się nam normalnie funkcjonować logistycznie, odbieranie Otusia ze szkoły i wożenie na treningi bez niej byłoby bardzo trudne, a czasem niemożliwe i dużo Piotrusiowi by umykało bo nie miałby kto go zabrać wcześniej do domu ze świetlicy, nie mógłby uczęszczać na treningi z taka intensywnością jak byśmy tego chcieli i wiele, wiele innych rzeczy, który powinny być zapewnione takiemu brzdącowi na tym etapie rozwoju.
Jest jeszcze jedna osoba, o której chciałbym wspomnieć. Piotruś ma w klasie przyjaciela Kubę, z którym chodzi do jednej klasy, siedzą w jednej ławce i razem chodzą na treningi. Mamusią Kuby jest Marta, która również często odbiera nam Piotrusia ze szkoły kiedy my jesteśmy w pracy do późnych godzin, a Darusia na uczelni. Zabiera go potem do siebie do domu i tam czekają na nasze przybycie. Dziękujemy Marcie bo bez niej byłoby bardzo ciężko ... wielki dzięki dla Ciebie Martula.
dzisiaj na tyle pozdrawiamy :-)
niedziela, 16 listopada 2014
poniedziałek, 10 listopada 2014
10/11/2014..wspaniali ludzie..tak oni jeszcze są :-)
Witajcie,
w dzisiejszym odcinku bloga na jego początku informuję, ze pomimo wahania temperatur i już bardzo zimnych wieczorów oraz poranków Otuś odpukać znajduje się w dobrej formie.
Na szczęście w Olympic-ku przenieśliśmy się na salę natomiast w Akademii Młodych Orłów o sali nic na tę chwilę nic nie słychać i to nieco martwi :-(
Teraz trochę z "niesamowitych opowieści" a mianowicie.
mieliśmy przyjemność spędzić piękny weekend w pałacu Wiechlice http://www.palacwiechlice.pl/ .
Stało się tak ponieważ właściciel Pałacu Pan Zbigniew Czmuda ufundował Otusiowi wraz z Mamą i Tatą tak wspaniała niespodziankę.
Pan Zbigniew okazał się wspaniałym mężczyzną o ciepłym uśmiechu, dobrych oczach i wielkim sercu. Spędziliśmy piękne chwile w bardzo malowniczym otoczeniu. Sama posiadłość jest piękna, wiele zieleni, niesamowita czystość i poczucie wszechogarniającego spokoju a to wszystko dzięki właścicielowi , który jest z gośćmi, dba o nich jak o najbliższą rodzinę(to dlatego czuć w tym miejscu wewnętrzny spokój i ciepło). Zauważyliśmy dbałość o każdy szczegół co nie zdarza się często.
Ekipa hotelowa i obsługa na najwyższym poziomie. Zawsze uśmiechnięci, pomocni i pogodni...gratulacje :-)
Piotruś dzięki Panu Zbigniewowi miał możliwość koszenia trawy na specjalistycznej kosiarce, która wyglądała jak mały traktorek.
Mógł spędzać godziny na hotelowym basenie i grać w piłkę na wcześniej skoszonej i wspaniale przygotowanej murawie :-)
Niesamowite jest widzieć jak dziecko jest tak szczęśliwe.
Ciężko było wytłumaczyć Piotrusiowi, że już trzeba wyjeżdżać bo od razu podło pytanie kiedy znowu tu wrócimy:) Zapewniliśmy, że to na pewno nie był ostatni nasz tam pobyt :-)
Jeszcze raz pragniemy podziękować z całego serca Panu Zbigniewowi i całej ekipie Pałacu w Wiechlicach.
Na razie to tyle i trzeba wierzyć w dobro i dobrych ludzi :-)
Jutro idziemy na akcję i będziemy namawiać w hali stulecia podczas koncertu Ira i Perfect ludzi do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku :-) Otuś też tam będzie :-)
w dzisiejszym odcinku bloga na jego początku informuję, ze pomimo wahania temperatur i już bardzo zimnych wieczorów oraz poranków Otuś odpukać znajduje się w dobrej formie.
Na szczęście w Olympic-ku przenieśliśmy się na salę natomiast w Akademii Młodych Orłów o sali nic na tę chwilę nic nie słychać i to nieco martwi :-(
Teraz trochę z "niesamowitych opowieści" a mianowicie.
mieliśmy przyjemność spędzić piękny weekend w pałacu Wiechlice http://www.palacwiechlice.pl/ .
Stało się tak ponieważ właściciel Pałacu Pan Zbigniew Czmuda ufundował Otusiowi wraz z Mamą i Tatą tak wspaniała niespodziankę.
Pan Zbigniew okazał się wspaniałym mężczyzną o ciepłym uśmiechu, dobrych oczach i wielkim sercu. Spędziliśmy piękne chwile w bardzo malowniczym otoczeniu. Sama posiadłość jest piękna, wiele zieleni, niesamowita czystość i poczucie wszechogarniającego spokoju a to wszystko dzięki właścicielowi , który jest z gośćmi, dba o nich jak o najbliższą rodzinę(to dlatego czuć w tym miejscu wewnętrzny spokój i ciepło). Zauważyliśmy dbałość o każdy szczegół co nie zdarza się często.
Ekipa hotelowa i obsługa na najwyższym poziomie. Zawsze uśmiechnięci, pomocni i pogodni...gratulacje :-)
Piotruś dzięki Panu Zbigniewowi miał możliwość koszenia trawy na specjalistycznej kosiarce, która wyglądała jak mały traktorek.
Mógł spędzać godziny na hotelowym basenie i grać w piłkę na wcześniej skoszonej i wspaniale przygotowanej murawie :-)
Niesamowite jest widzieć jak dziecko jest tak szczęśliwe.
Ciężko było wytłumaczyć Piotrusiowi, że już trzeba wyjeżdżać bo od razu podło pytanie kiedy znowu tu wrócimy:) Zapewniliśmy, że to na pewno nie był ostatni nasz tam pobyt :-)
Jeszcze raz pragniemy podziękować z całego serca Panu Zbigniewowi i całej ekipie Pałacu w Wiechlicach.
Na razie to tyle i trzeba wierzyć w dobro i dobrych ludzi :-)
Jutro idziemy na akcję i będziemy namawiać w hali stulecia podczas koncertu Ira i Perfect ludzi do rejestracji w bazie potencjalnych dawców szpiku :-) Otuś też tam będzie :-)
niedziela, 19 października 2014
19/10/2014 ... duma, emocje i wiele , wiele doznań
Witajcie,
trochę czasu upłynęło a tyle się wydarzyło w życiu Otusia.
Najpierw o zdrowiu: po przebytej szkarlatynie praktycznie nie ma śladu ale zauważyliśmy iż Piotruś ma bardzo delikatna skórę , która reaguje wysypką błyskawicznie na wszelkie typy ubrań ze sztucznych tkanin. Byliśmy u Pani dermatolog, która nam pomogła i przepisała odpowiednią maść :-)
Robiliśmy też wyniki krwi tak na wszelki wypadek by mieć pewność.
Nie lubię oczekiwania na nie..to najbardziej stresujące chwile jakie mam w życiu.
Zaczniemy łagodnie...Otuś stał się prawowitym pierwszoklasistą co potwierdza pasowanie na pierwszoklasistę :-)
I teraz bomba :-) Otuś, pnie się po stopniach kariery piłkarskiej a mianowicie. W akademii piłkarskiej Olympic awansował do grupy "niebieskiej", która jest grupą bardziej zaawansowaną sportowo :-)
Był też pierwszy turniej wewnętrzny organizowany przez Olympic. Podopieczni Trenera Krystiana Lamberskiego rywalizowali w zespołach trzyosobowych. Turniej przebiegł sprawnie, było dużo śmiechu, radość ze zwycięstw i strzelonych bramek i gorycz porażki, która też gdzieś się pojawiła. Na turnieju swoje wskazówki młodym adeptom przekazywali trenerzy jak i prezesi Olympic Dariusz Sztylka i Krzysztof Wołczek.
I teraz powód do dumy. Piotruś brał udział w selekcji do Akademii Młodych Orłów (brali w niej udział chłopcy z całego Wrocławia Ci zrzeszeni w klubach i Ci bez zrzeszenia).
AMO to inicjatywa Polskiego Związku Piłki Nożnej i prezesa P. Zbigniewa Bońka. Ma ona na celu wyselekcjonowania tych najbardziej uzdolnionych chłopców w swoich rocznikach i możliwość uczestnictwa w dodatkowych zajęciach.
Bardzo się z tego cieszymy bo to nowe doświadczenia i jedna jednostka treningowa więcej :-). Otuś będzie uczestniczył w zajęciach w czwartki a we wtorki i piątki będzie chodził na zajęcia do Olympic.
Co prawda w Akademi Młodych Orłów sa też zajęcia we wtorki, które nakładają się z treningami w Olympic. W porozumieniu z trenerami jest taka możliwość i tak to będzie wyglądało. Dowóz Otusia na treningi to dla Nas nie lada wyzwanie ponieważ zajęcia rozpoczynają się o 16:45 na ul. Terenowej a od nas to kawał drogi no i kończymy pracę o 16:00 jak mamy zmiany ranne i dowóz synka na zajęcia nie będzie taki prosty nie mówiąc o tym jak będziemy kończyć pracę o 20:00 czy też o 17:00 , 18:00 bo to teraz po zmianach jakie w niej nastały może tak to wyglądać :-(
Jakoś będziemy musieli sobie radzić bo nie chcemy zabierać tej szansy Piotrusiowi. Będziemy liczyć na wsparcie Rodziców, Darusi , Agi czy kto tylko będzie w stanie pomóc :-)
Będzie to ciężkie ale zrobimy co tylko możliwe.
Sami widzicie jaki to nam piłkarz rośnie...może biegać za piłką od rana do nocy :-)
Na koniec nostalgicznie. Zabrałem dzisiaj Otusia do dziadzia Krzysia.. zapalił dla niego piękny znicz z serduszkiem, który sam wybrał i zostawił jedną z ulubionych kart Transformersów. Byliśmy na grobie dziadzia pierwszy raz ale Otuś powiedział, że będzie chciał odwiedzać Dziadziusia często. Było wiele pytań np.: dla czego tak jest, żę ludzie są na cmentarzu w grobach i inne tego typu. Potem Otuś z zaduma powiedział, ze na pewno jest tam szczęśliwy bo blisko bozi i ,że on pójdzie do nie na końcu z naszej rodziny bo najpierw Mamusia, potem Tatuś, Darusia i on sam bo to się idzie od najstarszego do najmłodszego i wszyscy tam będziemy znowu razem.
Zachowaj człowieku w takich rozmowach emocje na wodzy i rozmawiaj poważnie bez uronienia łzy aby dziecko tego nie widziało...to cholernie ciężkie ale cieszę się, że o tym mówimy bo tak chyba trzeba.
Sami widzicie jak wiele się działo :-)
do następnego :-)
trochę czasu upłynęło a tyle się wydarzyło w życiu Otusia.
Najpierw o zdrowiu: po przebytej szkarlatynie praktycznie nie ma śladu ale zauważyliśmy iż Piotruś ma bardzo delikatna skórę , która reaguje wysypką błyskawicznie na wszelkie typy ubrań ze sztucznych tkanin. Byliśmy u Pani dermatolog, która nam pomogła i przepisała odpowiednią maść :-)
Robiliśmy też wyniki krwi tak na wszelki wypadek by mieć pewność.
Nie lubię oczekiwania na nie..to najbardziej stresujące chwile jakie mam w życiu.
Zaczniemy łagodnie...Otuś stał się prawowitym pierwszoklasistą co potwierdza pasowanie na pierwszoklasistę :-)
I teraz bomba :-) Otuś, pnie się po stopniach kariery piłkarskiej a mianowicie. W akademii piłkarskiej Olympic awansował do grupy "niebieskiej", która jest grupą bardziej zaawansowaną sportowo :-)
Był też pierwszy turniej wewnętrzny organizowany przez Olympic. Podopieczni Trenera Krystiana Lamberskiego rywalizowali w zespołach trzyosobowych. Turniej przebiegł sprawnie, było dużo śmiechu, radość ze zwycięstw i strzelonych bramek i gorycz porażki, która też gdzieś się pojawiła. Na turnieju swoje wskazówki młodym adeptom przekazywali trenerzy jak i prezesi Olympic Dariusz Sztylka i Krzysztof Wołczek.
I teraz powód do dumy. Piotruś brał udział w selekcji do Akademii Młodych Orłów (brali w niej udział chłopcy z całego Wrocławia Ci zrzeszeni w klubach i Ci bez zrzeszenia).
AMO to inicjatywa Polskiego Związku Piłki Nożnej i prezesa P. Zbigniewa Bońka. Ma ona na celu wyselekcjonowania tych najbardziej uzdolnionych chłopców w swoich rocznikach i możliwość uczestnictwa w dodatkowych zajęciach.
Bardzo się z tego cieszymy bo to nowe doświadczenia i jedna jednostka treningowa więcej :-). Otuś będzie uczestniczył w zajęciach w czwartki a we wtorki i piątki będzie chodził na zajęcia do Olympic.
Co prawda w Akademi Młodych Orłów sa też zajęcia we wtorki, które nakładają się z treningami w Olympic. W porozumieniu z trenerami jest taka możliwość i tak to będzie wyglądało. Dowóz Otusia na treningi to dla Nas nie lada wyzwanie ponieważ zajęcia rozpoczynają się o 16:45 na ul. Terenowej a od nas to kawał drogi no i kończymy pracę o 16:00 jak mamy zmiany ranne i dowóz synka na zajęcia nie będzie taki prosty nie mówiąc o tym jak będziemy kończyć pracę o 20:00 czy też o 17:00 , 18:00 bo to teraz po zmianach jakie w niej nastały może tak to wyglądać :-(
Jakoś będziemy musieli sobie radzić bo nie chcemy zabierać tej szansy Piotrusiowi. Będziemy liczyć na wsparcie Rodziców, Darusi , Agi czy kto tylko będzie w stanie pomóc :-)
Będzie to ciężkie ale zrobimy co tylko możliwe.
Sami widzicie jaki to nam piłkarz rośnie...może biegać za piłką od rana do nocy :-)
Na koniec nostalgicznie. Zabrałem dzisiaj Otusia do dziadzia Krzysia.. zapalił dla niego piękny znicz z serduszkiem, który sam wybrał i zostawił jedną z ulubionych kart Transformersów. Byliśmy na grobie dziadzia pierwszy raz ale Otuś powiedział, że będzie chciał odwiedzać Dziadziusia często. Było wiele pytań np.: dla czego tak jest, żę ludzie są na cmentarzu w grobach i inne tego typu. Potem Otuś z zaduma powiedział, ze na pewno jest tam szczęśliwy bo blisko bozi i ,że on pójdzie do nie na końcu z naszej rodziny bo najpierw Mamusia, potem Tatuś, Darusia i on sam bo to się idzie od najstarszego do najmłodszego i wszyscy tam będziemy znowu razem.
Zachowaj człowieku w takich rozmowach emocje na wodzy i rozmawiaj poważnie bez uronienia łzy aby dziecko tego nie widziało...to cholernie ciężkie ale cieszę się, że o tym mówimy bo tak chyba trzeba.
Sami widzicie jak wiele się działo :-)
do następnego :-)
czwartek, 16 października 2014
16/10/2014 .... wielka pustka
Witajcie po długiej przerwie,
nawet nie wiem jak zacząć , od czego i pisze mi się dzisiaj dziwnie :-(
2 października odszedł od Nas jeden z największych fanów Otusia, jego Kochany Dziadzio Krzysio. Nie tak miało wyglądać i nie tak miało być.
Otuś co niedzielę jeździ do Dziadzia do Bozi aby z nim porozmawiać, wyżalić się i prosić o opiekę tam z góry.
Nie wiem skąd wziąłem w sobie tyle siły aby o tym synkowi powiedzieć. O tym, że nie będzie już mógł cieszyć się Dziadzia widokiem. Przeżył to strasznie ale dzięki swojej wierze wie, że Dziadziuś poszedł do lepszego świata gdzie nie ma nienawiści, złości a panuje okalająco dobro i miłość. Trzyma tam dla nas dobre miejsce by kiedyś móc wspólnie spędzać nieograniczoną niczym i nikim ilość czasu :-)
Dzidziuś kochamy Cię mocno , pilnuj i opiekuj się nami proszę.
Nie wiem jakoś to dziwnie ,że teraz miałbym zacznę pisać o codziennym życiu więc może tego nie zrobię a napiszę coś jutro bo inaczej chyba nie mogę tego zrobić i nie dałbym rady.
więc do następnego
nawet nie wiem jak zacząć , od czego i pisze mi się dzisiaj dziwnie :-(
2 października odszedł od Nas jeden z największych fanów Otusia, jego Kochany Dziadzio Krzysio. Nie tak miało wyglądać i nie tak miało być.
Otuś co niedzielę jeździ do Dziadzia do Bozi aby z nim porozmawiać, wyżalić się i prosić o opiekę tam z góry.
Nie wiem skąd wziąłem w sobie tyle siły aby o tym synkowi powiedzieć. O tym, że nie będzie już mógł cieszyć się Dziadzia widokiem. Przeżył to strasznie ale dzięki swojej wierze wie, że Dziadziuś poszedł do lepszego świata gdzie nie ma nienawiści, złości a panuje okalająco dobro i miłość. Trzyma tam dla nas dobre miejsce by kiedyś móc wspólnie spędzać nieograniczoną niczym i nikim ilość czasu :-)
Dzidziuś kochamy Cię mocno , pilnuj i opiekuj się nami proszę.
Nie wiem jakoś to dziwnie ,że teraz miałbym zacznę pisać o codziennym życiu więc może tego nie zrobię a napiszę coś jutro bo inaczej chyba nie mogę tego zrobić i nie dałbym rady.
więc do następnego
niedziela, 31 sierpnia 2014
31/08/2014..jutro do szkoły i na treningi :-)..będzie ciężko ale musimy sobie poradzić :-)
Witam,
piszemy przed oficjalnym rozpoczęciem roku szkolnego i piłkarskiego :-)
Jutro Otuś stanie się pierwszoklasistą. Jest cały dumny i podekscytowany.
Ważne też jest, że już od poniedziałku ruszają treningi w szkółce piłkarskiej Olympic.
Jeżeli chodzi o zdrowie Piotrusia to "szkarlatyna", na która był leczony już praktycznie zniknęła i zapominamy o temacie. Pojawił się co prawda ze dwa dni temu mały katarek i kaszelek ale mamy nadzieję, że nic się na dobre nie rozwinie ale nigdy nic nie wiadomo.
Otusia siostrzyczka Darusia, wyjechała z chłopakiem Kornelem, koleżanką Olą i bratem Kornela Krzysiem do pracy na wyspy i bardzo nam się już tęskni a Otuś codziennie pyta kiedy wróci. Tłumaczymy, że już niebawem bo Darusia to też pierwszoroczniak z tym , że na studiach , na które się dostała (filologia czeska) :-) .. czekamy z utęsknieniem na powrót.
W tym roku szkolnym będziemy liczyć na dużą pomoc dziadków, Cioci Agi i wszystkich , którzy będą w stanie nam pomóc. Chodzi o to, że system zmianowy w pracy(na szczęście ją mamy) może uniemożliwić odebranie synka ze szkoły na czas czy zawiezienie na trening dlatego już z góry wszystkim dziękujemy za pomoc i zrozumienie.
Mamy nadzieję, że to będą sporadyczne przypadki ale już dziękujemy za pomoc.
Ogólnie już z niecierpliwością czekamy kolejnych wakacji i samych radosnych dni :-) :-)
I teraz trochę o sobie a może nie do końca a mianowicie. Gdzieś tam we mnie w środku zrodził się pomysł na napisanie książki. Miałby to być taki hołd dla mojej wspaniałej rodziny :-)..zobaczymy co z tego wyjdzie :-).
Pomyślałem o tym bo jest tego tak wiele ,że może warto ... historia człowieka wychowanego w "ciężkiej" aczkolwiek niesamowitej dzielnicy, historia sportowca, którego świetnie zapowiadająca karierę przerywa tragiczny w skutkach wypadek, próba po długotrwałemu leczeniu powrotu na plansze szermiercze, rola trenerów, nauczycieli czy wszystko wyglądało tak jak powinno. Wejście w dorosłe życie, pierwsze miłości, rozterki miłosne, relacje z rodzicami, najbliższymi, rodziną. Praca , jak to może w niej być i jak jest. Ciężka choroba synka, później żony i codzienna walka o każdy dzień(ta walka toczona jest codziennie, to walka z myślami i strachem-to się nigdy nie zmieni i ktoś kto tego nie doświadczył powie "teraz już jest dobrze"...ktoś kto doświadczył wie o czym mówię. Jak pracuje umysł człowieka tak doświadczanego , co nim targa, co w nim siedzi i jak być szczęśliwym, przepełnionym miłością, która gdzieś przeplata się z nienawiścią, z niezrozumieniem i odwiecznym pytaniem : "dlaczego"? Najważniejsze , że byłaby to też historia takich bohaterów jak mój syn i żona, którzy mogliby być przykładem dla nas wszystkich. Jest trochę tego .. wiem, wiem wiem ... trochę banalnie ale tutaj nic nie zmienię - dobro zawsze ma wygrywać :-).Zobaczymy co z tego będzie :-)
P.S
Jeszcze cytat słów mojej wyjątkowej koleżanki Ewy Ozgi .,,,
" dodałabym ........" siadając na kanapie mam na ramieniu strach jutra.......strach o rodzinę ......w każdej minucie Twoje myśli kłębią się nad Piotrusiem....... i ja wiem jakie to myśli ....i wiem też ,że nigdy nie wypowiesz ich na głos.....bo niektóre są .......! " strach...... bezsenne noce....koszmary.... obrzydzenie do życia....... uśmiech często wymuszany.... A Ty musisz być ! DLA KAŻDEGO ! NIKT ALE TO NIKT MI JUŻ NIE POWIE ŻE MNIE ROZUMIE OPRÓCZ NASZEGO TEAMU ! " .... nic dodać , nic ująć Ewuniu.
Pamiętamy i zawsze będziemy pamiętać o Oliwierku
do usłyszenia niebawem
piszemy przed oficjalnym rozpoczęciem roku szkolnego i piłkarskiego :-)
Jutro Otuś stanie się pierwszoklasistą. Jest cały dumny i podekscytowany.
Ważne też jest, że już od poniedziałku ruszają treningi w szkółce piłkarskiej Olympic.
Jeżeli chodzi o zdrowie Piotrusia to "szkarlatyna", na która był leczony już praktycznie zniknęła i zapominamy o temacie. Pojawił się co prawda ze dwa dni temu mały katarek i kaszelek ale mamy nadzieję, że nic się na dobre nie rozwinie ale nigdy nic nie wiadomo.
Otusia siostrzyczka Darusia, wyjechała z chłopakiem Kornelem, koleżanką Olą i bratem Kornela Krzysiem do pracy na wyspy i bardzo nam się już tęskni a Otuś codziennie pyta kiedy wróci. Tłumaczymy, że już niebawem bo Darusia to też pierwszoroczniak z tym , że na studiach , na które się dostała (filologia czeska) :-) .. czekamy z utęsknieniem na powrót.
W tym roku szkolnym będziemy liczyć na dużą pomoc dziadków, Cioci Agi i wszystkich , którzy będą w stanie nam pomóc. Chodzi o to, że system zmianowy w pracy(na szczęście ją mamy) może uniemożliwić odebranie synka ze szkoły na czas czy zawiezienie na trening dlatego już z góry wszystkim dziękujemy za pomoc i zrozumienie.
Mamy nadzieję, że to będą sporadyczne przypadki ale już dziękujemy za pomoc.
Ogólnie już z niecierpliwością czekamy kolejnych wakacji i samych radosnych dni :-) :-)
I teraz trochę o sobie a może nie do końca a mianowicie. Gdzieś tam we mnie w środku zrodził się pomysł na napisanie książki. Miałby to być taki hołd dla mojej wspaniałej rodziny :-)..zobaczymy co z tego wyjdzie :-).
Pomyślałem o tym bo jest tego tak wiele ,że może warto ... historia człowieka wychowanego w "ciężkiej" aczkolwiek niesamowitej dzielnicy, historia sportowca, którego świetnie zapowiadająca karierę przerywa tragiczny w skutkach wypadek, próba po długotrwałemu leczeniu powrotu na plansze szermiercze, rola trenerów, nauczycieli czy wszystko wyglądało tak jak powinno. Wejście w dorosłe życie, pierwsze miłości, rozterki miłosne, relacje z rodzicami, najbliższymi, rodziną. Praca , jak to może w niej być i jak jest. Ciężka choroba synka, później żony i codzienna walka o każdy dzień(ta walka toczona jest codziennie, to walka z myślami i strachem-to się nigdy nie zmieni i ktoś kto tego nie doświadczył powie "teraz już jest dobrze"...ktoś kto doświadczył wie o czym mówię. Jak pracuje umysł człowieka tak doświadczanego , co nim targa, co w nim siedzi i jak być szczęśliwym, przepełnionym miłością, która gdzieś przeplata się z nienawiścią, z niezrozumieniem i odwiecznym pytaniem : "dlaczego"? Najważniejsze , że byłaby to też historia takich bohaterów jak mój syn i żona, którzy mogliby być przykładem dla nas wszystkich. Jest trochę tego .. wiem, wiem wiem ... trochę banalnie ale tutaj nic nie zmienię - dobro zawsze ma wygrywać :-).Zobaczymy co z tego będzie :-)
P.S
Jeszcze cytat słów mojej wyjątkowej koleżanki Ewy Ozgi .,,,
" dodałabym ........" siadając na kanapie mam na ramieniu strach jutra.......strach o rodzinę ......w każdej minucie Twoje myśli kłębią się nad Piotrusiem....... i ja wiem jakie to myśli ....i wiem też ,że nigdy nie wypowiesz ich na głos.....bo niektóre są .......! " strach...... bezsenne noce....koszmary.... obrzydzenie do życia....... uśmiech często wymuszany.... A Ty musisz być ! DLA KAŻDEGO ! NIKT ALE TO NIKT MI JUŻ NIE POWIE ŻE MNIE ROZUMIE OPRÓCZ NASZEGO TEAMU ! " .... nic dodać , nic ująć Ewuniu.
Pamiętamy i zawsze będziemy pamiętać o Oliwierku
do usłyszenia niebawem
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
2014/08/18...tajemnicza wysypka i wspaniałe emocje :-)
Witajcie,
już trochę czasu minęło od ostatniego wpisu po wakacjach a teraz kolejna garść najnowszych informacji.
Jakiś czas temu, jeszcze w trakcie urlopu (ok.2 tygodnie) zauważyliśmy u Piotrusia wysypkę, której później zaczęła wieczorami towarzyszyć gorączka(37,5). Skóra była pokryta małymi krostkami i wyglądała jak kaszka. Praktycznie całe ciałko łącznie z malinowym języczkiem było w wysypce i strasznie Otusia wszystko swędziało. Pojechaliśmy do pediatry, która stwierdziła, że to jakieś uczulenie. Dostaliśmy specjalny szampon, smarowidło i jakieś lekarstwo ale żadne ze specyfików przyniosło poprawy choć pani doktor zapewniała, ze w ciągu 3 dni ma być lepiej. Zaniepokojeni tym faktem pojechaliśmy na ostry dyżur gdzie Pani doktor potwierdziła nasze przypuszczenia, że to jest szkarlatyna. Został przepisany antybiotyk, który spowodował niemal natychmiastową poprawę, podwyższona temperatura ustąpiła a na tę chwilę widać, że i wysypka powoli znika(pani doktor powiedziała, ze jest to już ostatnia faza choroby, która nie powoduje niebezpieczeństwa zarażenia innych) choć nie jest to jeszcze wyleczone w 100%.
Teraz najważniejsze :-). 17 sierpnia we Wrocławiu było święto piłki nożnej ponieważ na stadionie miejskim rozgrywał swój mecz ligowy z Cracovią Śląsk Wrocław.
Jakie było nasz zaskoczenie kiedy Szymon Mikołajczak(organizator wrocławskiej ligi amatorskiej Śląsk Wrocław Pro oraz pracownik WKS-u a nasz bliski znajomy .. więcej superlatyw o tym człowieku nie będę pisał bo zabraknie na to miejsca i czasu .. on wie ) zaproponował udział Otusiowi w tym święcie wyprowadzając piłkarzy na murawę.
Dowiedzieliśmy się o tym na dwa dni przed spotkaniem i były to dwa dni wyczekiwania z ciągłym zapytaniem Juniora: " no kiedy to będzie".
W końcu nastąpił ten dzień, pełen euforii i ekscytacji. Zakupiliśmy bilet na sektor rodzinny (wszystkich rodziców serdecznie zachęcam do spędzenia czasu na meczu Śląska ze swoimi pociechami właśnie na tym sektorze gdzie czeka nas wiele niespodzianek i atrakcji: maskotki w postaci krecika, pandy czy hipopotamków...chodzące z koszykami pełnymi słodyczy, z których dzieci czerpią garściami. Do atrakcji można zaliczyć malowanie twarzy w barwy rodzimej drużyny, tatuaże, zdjęcia z piłkarzami, grę na konsolach i wiele, wiele innych atrakcji).Szymon zabrał drużynę dzieciaczków do szatni gdzie były przygotowywane do wyjścia na murawę. My spokojnie czekaliśmy na trybunach na ten moment(pamiętam tylko jak Otuś sobie powtarzał ;" tylko abym wyprowadzał naszych ,tylko abym wyprowadzał naszych). Jest, to ten moment kiedy nasze pociechy wychodzą z tunelu i co? Nasz synek idzie jako pierwszy trzymając za rękę kapitana Śląska Flavio(emocje sięgnęły zenitu a my wzruszeni patrzeliśmy na ten widok z zapartm tchem). Nie da się tego opisać jak robisz dziecku taką przyjemność i sprawiasz, że ten dzień staje się wyjątkowym. Kiedy już wrócił do nas na trybuny zapytaliśmy jak to było czy ładnie się przywitał z kapitanie czy Flavio cos do niego mówił a odpowiedz była następująca ;" było super ale nie bardzo mogłem zrozumieć co mówi Flavio wiec się uśmiechałem" he,he...czad. Dziękujemy raz jeszcze Szymonowi za emocje , wspaniałą
pamiątkę i niezapomniane chwile. Więc do zobaczenia na stadionie :-) W związku z jeszcze nie zaleczona do końca chorobą niestety nie możemy uczestniczyć w półkoloniach Olympic i to już kolejny raz Otusiowi przechodzi koło nosa taka frajda..no cóż nie można nic zrobić. Myślami i sercem jesteśmy z chłopakami i trenerami Olympic Wrocław :-)
do następnego :-)
już trochę czasu minęło od ostatniego wpisu po wakacjach a teraz kolejna garść najnowszych informacji.
Jakiś czas temu, jeszcze w trakcie urlopu (ok.2 tygodnie) zauważyliśmy u Piotrusia wysypkę, której później zaczęła wieczorami towarzyszyć gorączka(37,5). Skóra była pokryta małymi krostkami i wyglądała jak kaszka. Praktycznie całe ciałko łącznie z malinowym języczkiem było w wysypce i strasznie Otusia wszystko swędziało. Pojechaliśmy do pediatry, która stwierdziła, że to jakieś uczulenie. Dostaliśmy specjalny szampon, smarowidło i jakieś lekarstwo ale żadne ze specyfików przyniosło poprawy choć pani doktor zapewniała, ze w ciągu 3 dni ma być lepiej. Zaniepokojeni tym faktem pojechaliśmy na ostry dyżur gdzie Pani doktor potwierdziła nasze przypuszczenia, że to jest szkarlatyna. Został przepisany antybiotyk, który spowodował niemal natychmiastową poprawę, podwyższona temperatura ustąpiła a na tę chwilę widać, że i wysypka powoli znika(pani doktor powiedziała, ze jest to już ostatnia faza choroby, która nie powoduje niebezpieczeństwa zarażenia innych) choć nie jest to jeszcze wyleczone w 100%.
Teraz najważniejsze :-). 17 sierpnia we Wrocławiu było święto piłki nożnej ponieważ na stadionie miejskim rozgrywał swój mecz ligowy z Cracovią Śląsk Wrocław.
Jakie było nasz zaskoczenie kiedy Szymon Mikołajczak(organizator wrocławskiej ligi amatorskiej Śląsk Wrocław Pro oraz pracownik WKS-u a nasz bliski znajomy .. więcej superlatyw o tym człowieku nie będę pisał bo zabraknie na to miejsca i czasu .. on wie ) zaproponował udział Otusiowi w tym święcie wyprowadzając piłkarzy na murawę.
Dowiedzieliśmy się o tym na dwa dni przed spotkaniem i były to dwa dni wyczekiwania z ciągłym zapytaniem Juniora: " no kiedy to będzie".
W końcu nastąpił ten dzień, pełen euforii i ekscytacji. Zakupiliśmy bilet na sektor rodzinny (wszystkich rodziców serdecznie zachęcam do spędzenia czasu na meczu Śląska ze swoimi pociechami właśnie na tym sektorze gdzie czeka nas wiele niespodzianek i atrakcji: maskotki w postaci krecika, pandy czy hipopotamków...chodzące z koszykami pełnymi słodyczy, z których dzieci czerpią garściami. Do atrakcji można zaliczyć malowanie twarzy w barwy rodzimej drużyny, tatuaże, zdjęcia z piłkarzami, grę na konsolach i wiele, wiele innych atrakcji).Szymon zabrał drużynę dzieciaczków do szatni gdzie były przygotowywane do wyjścia na murawę. My spokojnie czekaliśmy na trybunach na ten moment(pamiętam tylko jak Otuś sobie powtarzał ;" tylko abym wyprowadzał naszych ,tylko abym wyprowadzał naszych). Jest, to ten moment kiedy nasze pociechy wychodzą z tunelu i co? Nasz synek idzie jako pierwszy trzymając za rękę kapitana Śląska Flavio(emocje sięgnęły zenitu a my wzruszeni patrzeliśmy na ten widok z zapartm tchem). Nie da się tego opisać jak robisz dziecku taką przyjemność i sprawiasz, że ten dzień staje się wyjątkowym. Kiedy już wrócił do nas na trybuny zapytaliśmy jak to było czy ładnie się przywitał z kapitanie czy Flavio cos do niego mówił a odpowiedz była następująca ;" było super ale nie bardzo mogłem zrozumieć co mówi Flavio wiec się uśmiechałem" he,he...czad. Dziękujemy raz jeszcze Szymonowi za emocje , wspaniałą
pamiątkę i niezapomniane chwile. Więc do zobaczenia na stadionie :-) W związku z jeszcze nie zaleczona do końca chorobą niestety nie możemy uczestniczyć w półkoloniach Olympic i to już kolejny raz Otusiowi przechodzi koło nosa taka frajda..no cóż nie można nic zrobić. Myślami i sercem jesteśmy z chłopakami i trenerami Olympic Wrocław :-)
do następnego :-)
sobota, 2 sierpnia 2014
02/08/2014 ... to były przepiękne wakacje :-)
Witajcie,
długo nas nie było ponieważ najpierw szykowaliśmy się do długo wyczekiwanych wakacji a później od 19/07/2014 do 01/08/2014 na nich byliśmy :-)
Więc trochę o nich. Byliśmy w przepięknym ośrodku Panorama Morska w Jarosławcu nad polskim morzem.
Mogliśmy tam przebywać ponieważ z subkonta Otusia, które posiada w fundacji "Na ratunek dzieciom z choroba nowotworową" zostały przelane pieniądze za pośrednictwem fundacji do owego senatorium (refundowany jest pobyt dziecka i jednego rodzica).
To były piękne wakacje. Wspaniały ośrodek, świetne warunki (jeżeli interesuje Was więcej o tym miejscu można to podglądnąć tutaj : https://www.youtube.com/watch?v=323dUfZcAHg ).
Otinek, był zachwycony. Codzienne granie w piłkę, pływanie w basenie aqua parku( morze bardzo zimne więc kapiele nie były wskazane), tenis, siłownia i oczywiście zabiegi lecznicze.
Piotruś pomimo tego, że praktycznie najmłodszy z towarzystwa piłkarskiego brylował wśród chłopaków. Oczywiście nie obyło się bez kontuzji i kłótni jak to przy piłce bywa :-)
Zabraknie czasu by wszystko co piękne opisać :-)
Piotruś, nieco kaszlał na wyjeździe na szczęście bez gorączki i teraz po powrocie przypadłość zostałą ale na szczęści kaszel go nie meczy bo jest wyksztuśny.
Mamy nadzieję i tak zrobimy by za ro wrócić w to samo miejsce :-).
Otuś poznał dwóch super kolegów Tymka i Jaśka(mają malutkiego braciszka Antosia), z którymi spędzał każdą wolną i tę mniej wolną chwilę. Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy tak Bozia tym pokierowała by nam pokazać i udowodnić, że choroba, którą miłą Piotruś to przeszłość, straszna przeszłość, która już nigdy nie ma prawa i nie może wrócić (strach w nas jednak pozostanie na zawsze ).
Tymek, kolega z wakacji jak się okazało chorował dokładnie na to samo i też leczył się w klinice na Bujwida. Teraz nikt nie powiedziałby, że nasze dzieci tyle wycierpiały i tak ciężko chorowały. Potrzeba nam takich przykładów.
Teraz przychodzi nam wrócić do codzienności nad czym bardzo ubolewamy ale cóż zrobić takie jest życie i czekamy na wakacje 2015 roku i koniecznie w tym samym miejscu :-)
do zobaczenia Błaszczaki
długo nas nie było ponieważ najpierw szykowaliśmy się do długo wyczekiwanych wakacji a później od 19/07/2014 do 01/08/2014 na nich byliśmy :-)
Więc trochę o nich. Byliśmy w przepięknym ośrodku Panorama Morska w Jarosławcu nad polskim morzem.
Mogliśmy tam przebywać ponieważ z subkonta Otusia, które posiada w fundacji "Na ratunek dzieciom z choroba nowotworową" zostały przelane pieniądze za pośrednictwem fundacji do owego senatorium (refundowany jest pobyt dziecka i jednego rodzica).
To były piękne wakacje. Wspaniały ośrodek, świetne warunki (jeżeli interesuje Was więcej o tym miejscu można to podglądnąć tutaj : https://www.youtube.com/watch?v=323dUfZcAHg ).
Otinek, był zachwycony. Codzienne granie w piłkę, pływanie w basenie aqua parku( morze bardzo zimne więc kapiele nie były wskazane), tenis, siłownia i oczywiście zabiegi lecznicze.
Piotruś pomimo tego, że praktycznie najmłodszy z towarzystwa piłkarskiego brylował wśród chłopaków. Oczywiście nie obyło się bez kontuzji i kłótni jak to przy piłce bywa :-)
Zabraknie czasu by wszystko co piękne opisać :-)
Piotruś, nieco kaszlał na wyjeździe na szczęście bez gorączki i teraz po powrocie przypadłość zostałą ale na szczęści kaszel go nie meczy bo jest wyksztuśny.
Mamy nadzieję i tak zrobimy by za ro wrócić w to samo miejsce :-).
Otuś poznał dwóch super kolegów Tymka i Jaśka(mają malutkiego braciszka Antosia), z którymi spędzał każdą wolną i tę mniej wolną chwilę. Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy tak Bozia tym pokierowała by nam pokazać i udowodnić, że choroba, którą miłą Piotruś to przeszłość, straszna przeszłość, która już nigdy nie ma prawa i nie może wrócić (strach w nas jednak pozostanie na zawsze ).
Tymek, kolega z wakacji jak się okazało chorował dokładnie na to samo i też leczył się w klinice na Bujwida. Teraz nikt nie powiedziałby, że nasze dzieci tyle wycierpiały i tak ciężko chorowały. Potrzeba nam takich przykładów.
Teraz przychodzi nam wrócić do codzienności nad czym bardzo ubolewamy ale cóż zrobić takie jest życie i czekamy na wakacje 2015 roku i koniecznie w tym samym miejscu :-)
do zobaczenia Błaszczaki
Subskrybuj:
Posty (Atom)












